Do „Lalki” Netflixa podchodziłem jak do kolejnej ekranizacji powieści Bolesława Prusa. Szybko jednak okazało się, że słowo „ekranizacja” może być tutaj mocno na wyrost.
Bo nowa „Lalka” jest ciekawa. Momentami nawet bardzo.
Jest tajemnica, jest napięcie, pojawiają się elementy niemal kryminalne. Historia potrafi zaskoczyć i – co najważniejsze – chce się włączyć kolejny odcinek, żeby zobaczyć, co wydarzy się dalej. Pod tym względem serial robi to, czego oczekuję od dobrej produkcji: wciąga.
Tylko cały czas gdzieś z tyłu głowy pojawiało mi się jedno pytanie:
Czy ja jeszcze oglądam „Lalkę” Bolesława Prusa?
Prus jako punkt wyjścia
Mamy Wokulskiego, Izabelę Łęcką, Rzeckiego i świat XIX-wiecznej Warszawy. Rozpoznajemy bohaterów, miejsca i pewne elementy historii.
Ale im dalej w serial, tym bardziej odnosiłem wrażenie, że twórcy wykorzystali powieść Prusa przede wszystkim jako kanwę do opowiedzenia własnej historii.
I nie twierdzę, że to zła historia.
Wręcz przeciwnie.
Kryminalny charakter części wydarzeń daje serialowi tempo, którego brakowało mi w kinowej „Lalce”. Tutaj znacznie częściej byłem ciekawy, co wydarzy się za chwilę.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy próbuję patrzeć na tę produkcję jako na ekranizację powieści.
Wtedy moje odczucia są zupełnie inne.
Trochę za bardzo współcześnie
Mam też problem z językiem.
Rozumiem, że twórcy chcieli zdjąć z „Lalki” szkolny kurz i zrobić serial dla współczesnego widza. Nie przeszkadza mi również samo odważniejsze podejście do klasyki.
Ale wulgaryzmy i bardzo współczesny sposób prowadzenia części dialogów momentami zwyczajnie wybijają mnie z XIX-wiecznego świata.
Zaczynam wtedy widzieć nie bohaterów Prusa, ale współczesnych ludzi przebranych w kostiumy z epoki.
A szkoda, bo wizualnie ten świat potrafi wyglądać naprawdę dobrze.
I jak to właściwie ocenić?
Tutaj dochodzę do największego problemu z wystawieniem jednej oceny.
Bo jako samodzielny serial daję 7/10.
Historia jest ciekawa, ma tajemnicę, elementy kryminału i potrafi zainteresować. Ogląda się ją dobrze i zdecydowanie nie można powiedzieć, że jest nudna.
Ale…
jako ekranizacja „Lalki” Prusa – 3/10.
Zmian jest dla mnie po prostu za dużo. Oryginał staje się bardziej inspiracją niż historią, którą twórcy chcą przenieść na ekran.
I paradoksalnie właśnie dlatego mam z tym serialem największy problem.
Gdyby zmienić nazwiska bohaterów i tytuł, prawdopodobnie powiedziałbym:
„Całkiem dobry polski serial kostiumowy z elementami kryminału”.
Ale kiedy nazywa się go „Lalką”, automatycznie zaczynam porównywać go z Prusem.
A wtedy ocena mocno spada.
Moja ocena
Serial: 7/10
Ekranizacja „Lalki”: 3/10
I chyba najlepiej podsumowuje to jedno zdanie:
Dobra historia opowiedziana na kanwie „Lalki”. Tylko coraz mniej w niej samej „Lalki”.
TH
