Tym razem wybraliśmy się z Agnieszką na rowerową wycieczkę do Krzeszowa. Samochodem dojechaliśmy do Kamiennej Góry, tam przesiedliśmy się na rowery i ruszyliśmy w kierunku Krzeszowa.
Do Krzeszowa – trochę inaczej niż planowaliśmy
Początkowo chcieliśmy odnaleźć malowniczą trasę rowerową poprowadzoną śladem dawnej linii kolejowej Kamienna Góra–Krzeszów. Nie udało nam się jednak znaleźć właściwego wjazdu, więc pojechaliśmy innym wariantem.
Najpierw ruszyliśmy szosą w kierunku Czadrowa. W Czadrowie skręciliśmy w lewo, a dalej jechaliśmy spokojniejszą drogą biegnącą obok głównej szosy, praktycznie aż do samego Krzeszowa.
Po około 8 kilometrach dotarliśmy pod monumentalne Opactwo Pocysterskie w Krzeszowie. To miejsce zawsze robi wrażenie, a rowerem można do niego dojechać naprawdę przyjemnie.
Powrót – tym razem znaleźliśmy „kolejową” 🚲
W drodze powrotnej postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. I tym razem się udało!
Znaleźliśmy właściwą trasę prowadzącą śladem dawnej linii kolejowej nr 330 z Krzeszowa do Kamiennej Góry. Trasa prowadzi przez Czadrów, między innymi w okolicy dawnej stacji kolejowej.
To zdecydowanie ciekawszy wariant – spokojniejszy, bardziej zielony i przede wszystkim z dala od głównego ruchu samochodowego. Dawny kolejowy przebieg sprawia też, że jedzie się bardzo przyjemnie, bez dużych podjazdów.
Trochę zabawne, że trasę, której szukaliśmy jadąc do Krzeszowa, udało nam się odnaleźć dopiero podczas powrotu. Dzięki temu jednak nie wracaliśmy dokładnie tą samą drogą i zobaczyliśmy dwa różne warianty przejazdu.
Jeszcze Kamienna Góra i odpoczynek nad zalewem
Po powrocie do Kamiennej Góry nie kończyliśmy od razu wycieczki. Zrobiliśmy jeszcze mały objazd miasta, a później zatrzymaliśmy się nad zalewem w Kamiennej Górze.
Chwila odpoczynku nad wodą, rowery obok i można było spokojnie podsumować wycieczkę. Potem pozostało już tylko wrócić do samochodu, zapakować rowery i ruszyć do domu.
Niby niedługa wyprawa, a wyszła z tego całkiem ciekawa trasa: Kamienna Góra – Czadrów – Krzeszów – kolejową trasą z powrotem – Kamienna Góra – zalew.
I najważniejsze – następnym razem już wiemy, gdzie szukać tej „kolejowej”. 😉🚲

















